Zastanawialiście się, w którym momencie gorsze samopoczucie i obniżony nastrój przestają być naturalnymi emocjami, a stają się zaburzeniem nastroju? Macie okazję zrobić to teraz! Zapraszamy do przeczytania artykułu napisanego przez specjalistkę psychiatrii Karolinę Smolarczyk – Szpin.
Spadki nastroju dotyczą każdego z Nas. Odczuwanie smutku wiąże się z naturą człowieka i rolą emocji, jako narzędzia pozwalającego dokonać obróbki poznawczej przeżytych doświadczeń. Są jednak sytuacje, kiedy obniżony nastrój przestaje mieć charakter rozwojowy, a staje się destrukcyjny.
Zacznijmy od charakterystyki obniżonego nastroju, który powinien skłonić Nas do udania się do specjalisty. Jako pierwsze kryterium powinniśmy wziąć czas. Opierając się na Międzynarodowej Klasyfikacji ICD 10 możemy założyć, że obniżenie nastroju, które trwa do 14 dni to norma. Powyżej dwóch tygodni może być sygnałem, że człowiek nie radzi sobie z problemami lub że długotrwały smutek ma charakter chorobowy. Sytuację komplikuje jednak fakt,  iż obniżenie nastroju może nie spełniać ram czasowych, ale wiązać się z silnymi myślami rezygnacyjnymi i poczuciem beznadziei, w krótkim czasie eskalować do myśli samobójczych, a te z kolei do autoagresji. To również powinno skłonić do zgłoszenia się po pomoc. I tu idąc dalej przechodzimy do kolejnego istotnego aspektu, w ocenie smutku, czyli – w jakim stopniu obniżenie nastroju wpływa na to jak funkcjonujemy na co dzień? Czy jesteśmy w stanie działać na normalnym dla siebie poziomie, mimo deprechy? Wstać rano, pójść do pracy lub na uczelnię, a w niej zmienia nam się nastrój na lepszy? Czy mamy zaburzenia koncentracji, uwagi? Czy nie zaczynamy się za bardzo denerwować drobnostkami i nie mamy wybuchów złości w stosunku do bliskich, a dotychczas ich nie mieliśmy? Istotne są również występowanie mądrze brzmiących zaburzeń rytmów biologicznych, czyli: zaburzeń snu, o każdym charakterze, w postaci trudności z zaśnięciem, wybudzania w nocy, wczesnego wybudzania lub przesypiania całych dni.  Zaburzania apetytu – mowa tu o zajadaniu, jak również o braku apetytu i związanym z tym spadkiem wagi. Czy też obniżone libido, brak radości z seksu, brak satysfakcji z życia seksualnego. Jako kryterium bierzemy również pod uwagę ogólną jakość życia, czyli sytuację, kiedy życie traci  swój  smak. Rzeczy, które dotychczas sprawiały przyjemność już tej przyjemności nie sprawiają. Przy ocenie istotne są również wydarzenie aktywujące i przebieg choroby w przeszłości, czyli czy już wcześniej występowały zaburzania nastroju i o jakim charakterze.

Temat przyczyn i jednostek chorobowych, za którymi kryją się zaburzenia nastroju to temat rzeka i jest delikatnie mówiąc skomplikowany. Trudne zadanie, ale niezwykle ważne  stoi przed specjalistą psychiatrą w trakcie wstępnej diagnostyki, czyli ocenie tematu. Chcę podkreślić, że w moim odczuciu nie można zdiagnozować człowieka z obniżonym nastrojem na dwudziestominutowej wizycie. To wymaga czasu – rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Czasem dłuższej obserwacji. Zachęcam do przyglądania się samemu sobie i bycia przy sobie – a w razie potrzeby korzystania z pomocy.
Więcej artykułów autorki znajdziecie na jej blogu: oczamipsychiatryterapeuty.blogspot.com

Total Views: 54Daily Views: 1